buildingamystery blog

Twój nowy blog
wczoraj lekko kiepski dzień, na koniec mała imprezka, rano kac :/ a przecież do pracy trzeba podnieść 4 litery, obudziłam się o 5 poszłam za potrzebą i ponownie położyłam się do naszego mega wygodnego łóżka. Mocher spał smacznie, mnie głowa bolała i tak leżąc, spoglądałam przez okno i buzia mi się sama uśmiechała. Po chwili przytuliłam się do Mocherka i było mi dobrze :) Wstał lekko po 6 z tekstem, że leci do piekarni po ciepłe bułeczki i poleciał, że też mu się chciało :) Nadal latam nad ziemią… Dziś pogatsza o booooskie czarne świeczniki z koralikami, aaaa wyglądają cudnie w naszej najwspanialszej pod słońcem sypialni. Wygmerałam też śliczne donice w kolorze fioletowym i już z następnej wypłatki będę ich posiadaczką, Nie mogę aż tak szaleć z wydawaniem ciężko wypracowanych pieniędzy, bo i „oczy” chcę sobie nowe kupić, po 3 miesiącach poszukiwań idealnych oprawek w końcu znalazłam, odłożyła mi je przemiła pani optyk i już jutro lotem ptaka poszybuję za nie zapłacić i zlecić zrobienie z odpowiednimi szkłami. Normalnie cudnie.
A jednak można bujać w obłokach :)
zadziwiające ile nasza pcheła zdoła w sobie pomieścić. Kupując sypialnię pomyślałam o wszystkim, ale nie o transporcie, Mocher z pracy wziął kombi skodę i łóżko w pudłach nie weszło, podjechał pod magazyn pchełką, chłopaki o mało nas śmiechem nie zabili i jakież było ich zdziwienie, kiedy łóżko weszło spokojnie po położeniu tylnich siedzeń :) Dzisiaj odbieraliśmy materac, znowu problem, gorączkowe dzwonienie po znajomych kto ma duże auto. Z lekkim dołem przyjechałam do domu, Mochera nie ma i nie ma za chwilę patrzę podjeżdża pchełką pod blok, a tu Mocher z tyłu auta  wyciąga materac o wymiarach 160x200x19 :D Normalnie prawie zabiłam się na schodach taka byłam uradowana i pędem zbiegałam z 3 piętra.
Teraz właśnie podniosłam szanowne 4 litery z wyrka  i w łezką w oku patrzę na spełnione moje marzenie. Odkąd pamiętam marzyłam o prawdziwej sypialni z toaletką, dużym łożem, w klimatycznym stylu. I choć nie jest sypialnia jeszcze do końca dopracowana to jestem tak szczęśliwa, że brak słów. Niby nic a cieszy jak diabli :)
Dziś już bym najchętniej przetestowała pod kątem akorabcji nasze boskie wyrko ale @ trwa i trzeba się będzie wstrzymać hihi jedno jest pewne na Mochera lekko schorowany kręgosłup ten materac jest jak balsam.
Cieszę się tak bardzo, że buzia mi się uśmiechać nie przestaje i dziś chyba już o niczym innym nie będę mówić :)

Wertuję allegro w poszukiwaniu zasłon, karniszy, narzut, radochę mam jak dziecko, wypłatę kalkuluje i przeliczam ilę moge wydać. Odpuszczam sobie fryzjera, a co tam, włosy mogą poczekać, ja chcę mieć booooską sypialnię i już hihihi
I jestem szczęśliwa. Jestem zadowolona i dumna z tego, co udało nam się z Mocherem osiągnąć a łatwo nie było. Jedno jest pewne satysfakcja z wylanych hektolitrów potu i ciężko zarobionych funduszy ulokowana we własny, prywatny świat cieszy jak diabli.
Nie przypuszczałam, że będzie nas stać na wyrzeczenia, nie przypuszczałam, że tak wiele wspólnymi siłami damy radę zdziałać. Cieszę się z tego ogromnie. Młodzi, zakochani, wspólnie tworzący przyszłość My…
ech żyć się chce!!!!

urlop się skończy i mimo, iż w ciągu tygodnia piękną pogodę mieliśmy jeden dzień to i tak mój umysł odpoczął od problemów dnia codziennego, nie zamartwiałam się. Mieliśmy pokój w domku z lodówką i umywalką, wspólne sanitariaty, warunki harcerskie i to dużo dało. Nie muszę mieć boskich hoteli, bo chyba tam bym nie odpoczęła, a tak codziennie grile, imprezki, dużo książek w dzień i dużo rozmów. Wzięliśmy z Mocherem moją siostrę, ledwie 16 letnią, myślałam, że będzie nam zawadzać, ale mile się zaskoczyłam, było fajnie, dziewczyna dorosła :)
Dziś już po blisko tygodniu pracy, właśnie skończyłam szykować sałatki na moje imieniny i padam na twarz, mięsko zamarynowane, kiełbaski gotowe, alkohol zakupiony i lotem ptaka o 19 śmigam na działeczkę grilować w otoczeniu rodziny.
Po drodze minęła 3 rocznica ślubu, Mocher już mnie nauczył, ze za wiele z jego strony przez te 3 lata spodziewać się nie mogę, to i się nie nastawiałam na nic i słusznie. Zamiast pięknych bukietów jak kiedyś 3 róże, które na drugi dzień zwiędły :p Tak, dobrze, że nie szykowałam się sama jak głupia, pierwszy raz od 7 lat nie kupiłam mu prezentu, nie stroiłam się i nie zrobiłam kolacji, myślałam skrycie, że może w tym roku… ale co tam, grunt, że podeszłam trzeźwo i nie oczekuję już niespodzianek bo jedyną jaka mnie czeka to brak niespodzianki. ech gdyby mnie tak nie przyzwyczajał wcześniej do wyjątkowych celebracji naszych rocznic…

Cóż poza tym, sypialnia skończona została tuż przed urlopem, jeszcze z farbą na włosach pojechałam, ojciec mój skręcił świeżo zakupione meble i dał mi w prezencie imieninowym kaskę na zajefajny materac :) Także czekam tylko aż to cudo do mnie trafi, a tanie badziejstwo nie było. Jednak jestem zdania, że nie kupię shitu do spania bo się nie wyśpię, a jak się sponsor trafił to czemu nie zaszaleć ;)
ZOstało nam tylko zakupienie drzwi wewnętrzych, zrobienie podświetlonego sufitu w przedpokoju i „wieńców” wokół gresu. Może uda się to zrobić jeszcze we wrześniu i tak nasze m4 po blisko roku jakoś wygląda. Następnym razem,  jak będziemy kupować coś swojego to tylko w stanie surowym! Poprawianie po kimś, o zgrozo zdzieranie boazerii bleee jak sobie przypomnę co tam było to aż mnie ciarki przechodzą. Jestem zadowolona z tego, co udało nam się zrobić własnymi siłami, nie zapominam o ogromnej pomocy mojego Ojca, który pomagał i to sporo, samo kładzenie gładzi w tych krzywych ścianach wymagało ogromego sprytu i wiedzy fachowej, którą On na szczęcie dla nas posiada :)
No nic, zmykam zabezpieczać sałatki przed transportem, ogarnę się trochę i idę świętować :)

Chyba tylko my mamy taką niebywałą zdolność ładowania się w rzeczy ekstremalne całkiem przypadkowo. Wczoraj np spokojny dzień, po pracy wpadła do nas E żeby poskanować jakieś papiery, a że ja miałam w planach odwiedzić nowy market budowlany czy jak go tam nazwać lerłamerlęł :D tak więc szybko zapakowałam do torby garść mega potrzebnych rzeczy, spytałam się E czy chce z nami jechać, spojrzałam na nią: ona w krótkiej, obcisłej sukience i no sory E z kurew*** szpilami na koturnie wyglądała hmmm jak panienka spod latarni. No cóż widząc oczyma wyobraźni tych ludzi w oglądający się za nią, wiedziałam, że będzie ciekawie.
Po doznaniu traumy podczas parkowania auta, a raczej wjeżdżaniu na parking piętrowy takim zawijasem tunel przypominającym, a ja się panicznie boję tuneli, otarłam pot z czoła i smerfnym krokiem zmierzałam na łowy. E ciągnęła się za mną jak ostatnia sierota, wiadomo podłogi w marketach ogólnie są powierzchnią, która z natury jest idealnym miejscem na skręcenie nogi, tym bardziej jak się ma, no chyba nawet więcej niż 10 centymetrowe obcasy. Mocher (czyt. potocznie Mąż) jak dzielny rycerz wlókł się za mną a ja jak normalnie Xena wojowniczka szukałam łapczywie lampek nocnych, firan, farb, dodatków. Buszowanie trwało bite 3 godziny. I co jak myślicie co znalazłam??
Widziałam piękną lampkę nocną, cena 49,99 myślę sobie bioorę, piękny abażur fioletowy z natłoczonymi czarnymi wzorami jak nic będzie pasował do sypialni. Chwytam w dłoń mą zdobycz i jakimś cudem spojrzałam na metkę, że i owszem 49,99 cena była ale samego abażuta :/ a cena z lampy nieznana :/ taaak to sobie kupiłam…. Niezrażona porażką dostrzegłam piękne, boskie, cudowne, bajeczne, doskonałe i idealnie pasujące do mojej nowej sypialni firany! Ochów i achów stojąc przed nią to nie zliczę i ten boski żyrandol z czarnych, ciężkich kryształków. Już upinałam oczyma wyobraźni firany i wieszałam żyrandol, kiedy Mocher pokazał mi cenę żyrandola 600,00!!! noo nie jakiś koszmar myślę sobie jak na allegro identyczny ok 290,00 kosztuje. Trudno żyrandola nie kupię, szukając na półkach mej przecudownej firany kolejny zonk. Sprzedają pojedynczo a nie w komplecie dwie zasłony, a cena jestej 200,00zł. Wiem nie dużo, ale jeśli chciałabym kupić 2 żeby to miało jakiś sens, to sory nie miałam takiej kasy, tym bardziej, że przeznaczenie zasobności mojego portfela było inne tzn. farby w pierwszej kolejności :/ Nic to lecimy dalej po lerła, tzn. ja lecę, Mocher nadąża, E gdzieś zniknęła. Wpadliśmy na dział z farbami, rzucam oczyma na regały w poszukiwaniu firmy Dyrup, z której to palety wybierałam z dekoratorką barwy wojenne, czyli do sypialni. Biegam między tymi regałami i wnet stanęłam, widzę puszki i firmę, której szukam już w uszach słyszę pieśni pochwalne i wtórujące alleluja, kiedy nastąpił zonk. Mieli w lerła tylko jedną gamę kolorystyczną, jakieś bezpłciowe pastele, kiedy mi się mocny fiolet marzył… buuuu ryk widowni nad mą porażką. Mówiąc do Mochera, że to jakiś shit a nie sklep poszybowałam dalej na akcesoria łazienkowe. Nie ma tutaj co komentować, bo nic szczególnego nie wpadło mi w oko, poza piękną wanną z nadbudowanym prysznicem, baa to jakiś mega wypasiony gadżet bo i hydromasaż i inne cuda się w nim znajdowały. Na pewno zakupię sobie takie cacko jak dojdzie do remontu łazienki. Przeszliśmy na glazuty, terakoty i inne. Ok w porozumieniu z Mocherem wiemy już, że szukamy wykończenia gresu w przedpokoju, tzn. do zrobienia korony wokół korytarza. O dziwo znaleźliśmy ładny frezowany gres polerowany, czekaliśmy chyba z pół godziny zamiast kobieta tam pracująca nas obsłuży. Już liczyliśmy, że 12 zł listwa 60cm razy 15 i zrobimy przedpokój, kiedy pani z szerokim uśmiechem oznajmiła, że jedna sztuka kosztuje 39,99!!!! Cooo jak ja za paczkę gresu polerowanego dałam niewiele więcej, tak był w promocji ;) Dobici, uśmialiśmy się z naiwności naszej i krokiem mniej już żywym poszliśmy dalej. W skrócie obejrzeliśmy jeszcze drzwi, E wzdychała nad kominkami, zaliczyliśmy meble kuchenne, wzdychania nad boskimi umywalkami i kibelkami w kolorze czarnym, dział z panelami i mając w koszyku jedynie jakąś podstawkę do malowania z pędzlem rzuciliśmy sobie porozumiewawcze spojrzenie i skierowaliśmy kroki ku kasom. E już niemalże skakała z radości, bo nogi jej odpadały i już prawie stojąc w kolejce przy kasie spojrzałam w prawo a tam dział ogrodniczy i buch lecę tam, Mocher tylko oznajmić zdążył E, zeby sobie klapnęła na ławeczce bo ja z pewnością nie odpuszczę sobie tego działu i poleciał za mną ;) Wparowałam od razu na kaktusy szukając jakiegoś ładnego okazu, który by mógł dołączyć do mojej kolekcji. I zgadnijcie, nie było nic ciekawego, donice drogie jak diabli, już nawet obi jest tańsze, zaopatrzyłam się w podpórkę do storczyka i poszliśmy do kas a tam przed mymi oczyma stoi wielki regał a na nim storczyki. Podeszłam, Mocher wywrócił oczami, stały piękne okazy, naprawdę śliczne, tylko ta cena. Już miałam wracać, kiedy zauważyłam w środku owego regału, pomiędzy innymi, uroczego storczyka w kolorze różowo-fioletowym, skłaniając się jednak do fioletu. Cena przystępna bo 18zł, wzięłam go, a jakże. E widząc mą uśmiechniętą minę, gdy odchodziłam od kasy trzymając kwiat o mało nie spadła z ławki ze śmiechu. Taaak myślę sobie, to się zawsze tak kończy jak blondynka z blondynem pójdą na zakupy :P
 Mój shopping w lerła został zakończony. Z takiej ogromnej listy rzeczy, które miałam kupić, wyniosłam storczyka, którego w planach nie było :P Stwierdzam, ze jest do mega drogi market, dodatki sa w cenach dwukrotnie wyższych niż np w obi. Podstawka pod świece cena w obi 3,5 w lerła 6,9 – jest różnica. Fajne rzeczy są to trzeba przyznać jednak ceny astronomiczne.
Na koniec, wyjeżdżając z lerła parsknęliśmy śmiechem wszyscy widząc napis Gajek, gdzie jest centrum budowlane, którego wcześniej przed wejściem do lerła szukaliśmy :D taak zdolniachy z nas nie ma co…
jestem w nowym życiu, na starym miejscu, w nowych realiach, ze starymi marzeniami.


  • RSS