buildingamystery blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

strach

1 komentarz
wpadam w panikę, panikuję, trzęsę portkami czy jak to inaczej nazwać. Jutro o 8 rano mam egzamin, jestem w proszku, nie opracowałam jeszcze całego materiału a to, co opracowałam mi się pomieszało i zrobił się kipisz. Jutro będzie masakra i to z użyciem tej sławetnej piły. Zachciało mi się studiów, jak ja mam tak przeżywać każdy egzamin to serce mi wysiądzie na koniec.
Nic czekam teraz na księdza, po się zachciało robić wizytę akurat dzisiaj kiedy ja powinnam się uczyć wrrrr a zapewne jak zasiądę do nauki to będzie dzwonek do drzwi i denerwuje mnie to, a w połączeniu z w/w paniką i faktem, że dostałam „koleżanki” czuję się  co najmniej porąbana.
Jest plus nie chodzę wściekła, nie drę się, nie wkurzam otoczenia, tylko siedzę i czuję w żołądku pralkę ustawioną na maksymalne obroty. Chciałabym to zdać i zapomnieć już się nie mogę doczekać obrony i rzucę tą naukę w kąt, pomyśleć, ze chciałam się doktoryzować, chyba mnie pogięło :D nie dam rady psychicznie znieść nacisku, nie ma szans.
ok panika się odzywa, paaaanika… wdech i wydech, wdech i wydech chcialabym, zeby już było po. 
Trzymajcie kciuki, błagam uniżenie, jutro o 8 rano i tak do 9 wytrzymajcie bo mi się to przyda i to jak. Jeszcze resztką głupiej nadziei przysiądę do nauki a co żeby mi się wszystko pomieszało albo wyprostowało. Z uwagi na fakt, iż egzamin jest rano pewnie nie będę w stanie wstać wcześniej i powtarzać a przydaloby się. MOże mi się uda wstać o 5 i ze dwie godzinki się pouczyć. 
Jak same widzicie walnęło mi na mózg i głupieję bez reszty. Tak strasznie się kurczaki martwię, ze obleję jakby świat się miał zawalić. Durne to jak diabli, ale cóż zrobić, moje drugie imię to paaanika …
zmykam, bo bredzę dokumentnie, napiszę jutro czy poszło czy nie…
paaaaaanikuję …

2 komentarzy
starcie 1:0 dla niej…
znowu…
nie mam siły…

ech

2 komentarzy
jestem zła na Mochera. I to jak. Ale od początku, jego matka kasy ma jak lodu i w grudniu nie zapraszała nas na święta, ocknęła się na tydzień przed świętami i jako argument użyła to, że ona kupiła sobie nowe auto i my możemy zabrać jej 2letnią renówkę. Ja osobiście po ostatnich przejściach z autem tego producenta mam dość. Oczywiście nie pojechaliśmy na święta a teściowa została z 3 autami. Męczyła MOchera aż w końcu ten pojechał w odwiedziny. Oboje zdecydowaliśmy, że w obliczu tego, iż ja zwolniłam się z pracy i niestety nie będzie więcej a mniej kaski w domu to nie weźmiemy tego auta, które swoją drogą raz, że nie pasuje nam a po drugie M używa firmowego i dobrze nam z tym było.
I teraz żeby bylo śmieszniej o 16 dzwoni Mocher, że wraca autem, którego miał nie brać to jeszcze z teściem. No myślałam, ze się wścieknę, ja mam egzamin w niedzielę, zakuwam jak głupia i specjalnie siedzę w domu, by się nie rozpraszać a ten mi gościa na 3-4 dni przywozi. Wiem, może to egoistyczne, ale kurde nooo ja mam sesję raz na pół roku, a ten ma głęboko w du*** że ja się uczyć muszę. A żeby było śmieszniej Mocher pójdzie do pracy na 10 godzin i co ja mam teścia niańczyć?? Zła jestem jak cholera.
Powiedziałam M, że ja jutro jadę do Mamy i guzik mnie obchodzi niech sobie radzą sami. Mama pracuje, Siostra do szkoły i będę mieć ciszę i spokój na naukę. Wkurza mnie, że nikt o mnie nie pomyśli, że dla mnie sesja to stres i potrzebny mi spokój.
Ech… brak słów. Poszłam do sklepu kupiłam wino i co? Próbuję się jakoś wyciszyć, żeby sceny nie zrobic. Swoją droga wkurza mnie, że mój mąż zawsze wybiera mamusię swą a nie żonę.  Myślałam, ze coś się zmieniło, ależ skąd. I tylko tekst: wiesz jak moja mama przeżyla, że nie chcę auta??? Cholera a czy któreś z nas kiedykolwiek powiedziało,że je chce?? Takie uszczęśliwianie na siłę. Niech komuś odsprzeda złoma i dorzuci nam do kuchni, czyli to,co teraz jest nam potrzebne ale niee. Ona wie lepiej. Wrrrr gotuję się cała.
WIem dla jednych z Was to fajnie dostać 2letnie auto, ale dla mnie ono do szczęścia kompletnie nie jest potrzebne, nie stać mnie na jego utrzymanie, ot zwyczajnie po prostu mnie nie stać.
Włączyłam sobie ścieżkę dźwiękową do „Księżyca w nowiu” i próbuję się wyciszyć….
w tym momencie chciałabym zniknąć, serio. Mam dość swojej teściowej, jej głupich gierek i durnych zachowań…. 
Wczoraj miałam pierwszy egzamin w sesji i powiem nieskromnie, ze dobrze mi poszedł. Ciekawe czy moje przeczucia okażą się słuszne.
Wczoraj także moja przyjaciółka miala urodziny. Pojechaliśmy z Mocherem, ale dziś widzę, że się biedak troszkę nudził, bo 4 baby były i dwóch facetów z czego ten drugi jakiś dziwny. A ja, a ja się ośmiałam i to jak, imprezka była super. E zrobiła pyszne danie, pochodzące z jej ojczystego kraju, postawiła wódkę i to ile :D matko aleśmy poszalały, a dzień miałyśmy na takie posiedzenie przedni :D Nawet teraz boli mnie szczęka po tych śmiechach :D Jedno jest pewne my jak się spotykamy to nie ma bata zawsze jest dobra impreza.
W tym tygodniu Mocherek chce w środę jechać do domu i wróci dopiero w niedzielę, ciągnie mnie ze sobą, ale wszyscy wiedzą jaką ja mam chęć spotkać się z teściową :P Także zostaję sama, ale nie do końca. Już umysliłyśmy, że zrobimy sobie biesiadę u mnie, przy dobrych komediach i dietetycznym żarciu :) Martini się chyba znowu poleje, a co :D
Jestem tak naładowana pozytywnymi emocjami, że obdarowałabym każdego smutnego :)
A tymczasem zmykam wywiesić prańsko i ogarnąć troszkę mieszkanko, coby świeciło czystością.
Buziaczki 
P.S. Madziulka, Linett i Eternity trzymajcie się jestem myślami przy Was
P.S.2 dziękuję za miłe komentarze dotyczące poprzedniej notki :) ten portal nie ma bezpośrednich odpowiedzi na poszczególne komentarze nad czym ubolewam troszkę
część pierwsza :)
okno w sypialni, coś niewyraźnie wyszło :/
wspominane świeczniki, którymi jestem zachwycona :)
troszkę inne ich ujęcie :)
stolik nocny również zdominowany foletem i czernią :)
no dobra kapa na łóżko i poduchy również fioletowe są
wychodząc z sypialni na korytarz widzimy to (właściwie to drzwi do sypialni, które stolarz zrobił w tym wstrętnym kolorze zamiast w wenge)
a to wyjście z salonu. Jak widać remont wciąż nie skończony :/
nasza choineczka tegoroczna stojąca w salonie. Niewyraźne, ale cieżko uchwycić piękno światełek
na dziś to tyle.
Sylwester kameralnie we dwójkę tak, jak chcieliśmy. Teraz chwila luzu i od jutra zakuwanie do pierwszego egzaminu w sesji. Pozdrawiam.
brak słów, by opisać piękno tego…
siedzę odtrętwiała przed laptopem, słucham i łzy same lecą mi po twarzy, dusza unosi się gdzieś wysoko. Czyste, skrystalizowane piękno. Nic więcej oddawać nie trzeba. Sami posłuchajcie….
Święta spędzone miło w rodzinnym gronie. Niedziela jednak upłynęła mi szybciuteńko, ba w mgnieniu oka. W prezencie mikołajkowym dostałam od Mocherka książkę. Niby nic dziwnego, jednak targały mną sprzeczne odczucia, gdyż z jednej strony na jej podstawie nakręcono film, odnoszący ogromne sukcesy, z drugiej zaś strony postrzeganie tegoż filmu i książki niektórzy uznają jako przejaw kiczu i braku gustu. Bardziej popchnęły mnie do przeczytania jej słowa Doroty Wellman, która w jakimś programie na TVN Style opowiadała właśnie o tej powieści. 
Jednak ja lubię opierać swoje osądy na opinii własnej, także w niedzielę po przebudzenia, Mocherka nie było w sypialni wylegiwał się na kanapie przed TV. Skorzystałam z chwili spokoju, wyjęłam z szafki nocnej książkę i zaczęłam czytać.  Nie wiem kiedy zleciał mi czas, gdzieś w południe do sypialni wszedł M bo to dziwne, że ja aż tak długo śpię. Zagląda i co widzi?? Ano widzi swą żonkę leżącą na brzuchu na łóżku w piżamce, machającą nogami i zawzięcie kartkującą stronice książki. Co prawda ten widok go nie zdziwił, bo nie od dziś wie, że jak mi się spodoba książka to nie ma zmiłuj i czytam ją aż skończę. Tak było i tym razem, gdy już kończyłam czytać na dworze zrobiło się ciemno, ja tego nie zauważyłam, Mocher włączył mi światło i umiejętnie ulotnił się coby mi nie przeszkadzać.
400stron wchłonęłam jednym tchem. Prosty język, żadnej większej złożoności, jednak sama historia, mnie pogiętą romantyczkę, poniosła w przestworza. Do tego ma fascynacja wampirami, które tu ujęte w dość dziwny i nowy dla mnie sposób, pomijając całą kiczowatość, za pomysł na miłość niemalże niemożliwą daję plusa autorce. Mocher nawet nie oponował, obiecał kupić mi całą sagę :) Już się pewnie domyślacie jaka książka mnie aż tak porwała… Tak chodzi o „Zmierzch” Stephenie Meyer. Zaraz tego samego wieczora raz jeszcze obejrzałam ekranizację, wkurzyło mnie trochę, że przeinaczyli pewne fakty, ale nie można zaprzeczyć, że po przeczytaniu książki aktor wcielający się w postać Edwarda Cullena ukazał mi się w innym świetle hihihi. Ja jestem zachwycona!!!
Polecam  tę powieść każdemu z zapędami romantycznymi.
P.S. dziękuję za życzenia i kartki :)
P.S. 2 w następnej notce opiszę jak to odchodziłam z pracy a jest o czym pisać :P
buziaki Słodziaki

świątecznie

1 komentarz

 

 

Wiary co góry przenosi,

nadziei, która nie gaśnie,

miłości w każdej ilości

- od Bożej Dzieciny życzę Wam Ja :)

grudniowo

3 komentarzy
i stało się drogie żuczki. Się zwolniłam! W piątek po 16 zawędrowałam do kadr i oficjalnie złożyłam wypowiedzenie. Obawą napawa mnie poniedziałek i fakt, że zapewne na siłę będą chcieli mnie zatrzymać i prawdę mówiąc odechciewa mi się.
Święta wręcz galopują w moim kierunku, póki co nie nakręcam się bo dopiero w przyszłą sobotę montują nam drzwi wewnętrzne. TAAK po roku wstawimy sobie drzwi :D Póki co śmigam i kupuję, jak tylko znajdę wolną chwilę oczywiście jakieś drobiazgi. Ostatnio upolowałam świetne dekoracje kwiatowe i boski wręcz talerzyk na świece iiii o ludu przecudniaste świeczniki. Niemalże wszystko to do sypialni ;) Mocher już nawet nic nie mówi i nie wtrąca swoich 3 groszy, baa ostatnio orzekł, że już nic mówić nie będzie bo mam świetny gust :D no słuchajcie szczęki po podłodze to chyba z pół godziny szukałam :)
Wiktoria także na polu magisterskim, 3 rozdziały oddane, zatwierdzone, bez żadnej nawet najmniejszej korekty :D yes yes yes zostały już tylko 2. Zbliża się natomiast sesja, która niestety zapowiada się niezwykle ciężka do przejścia, a miało być tak łatwo, nie. Niby zaoczne, niby uzupełniające, ale luzu to ja w studiowaniu zaocznym nie dostrzegam. I niech tylko mi jakiś „mądry” powie, że na zaocznych się płaci za oceny to go chyba zatłukę, a już na pewno wyśmieję. Może i jest super, ale dla takich, którzy mają sponsora strategicznego opłacającego czesne i którzy nie pracują.
Dość marudzenia. 
Doczekać się tych drzwi nie mogę. To już będzie niemalże koniec naszego długaśnego remontu. Jedno jest pewne, mieszkanko stanie się przytulniejsze, nabierze elegancji i spójności. Pozostanie walka z korytarzem, którą niestety przegrywamy. Obawiam się, że do świąt nie podwieszą nam tego sufitu, co mnie niestety troszkę dołuje, ale trudno.
Muszę koniecznie foteczki porobić i uwiecznić to, co udało nam się wydusić z tego mieszkanka z potencjałem, a tak niezwykle przytłoczonego durnymi kolorami i meblami przez poprzednich właścicieli.
Tak i popisałam sobie…. Mocher już mi pod czesława (laptopa) podłączył kabel do tv,dając mi tym samym do zrozumienia, że czeka nas wieczór filmowy.
Nawet nie sprawdzam czy są błędy, bo wzrok mojego szanownego ślubnego niedługo zmrozi mi palce :D:D
Buziole Skarbole… zmykam

titum titum

4 komentarzy
czas pędzi jak szalony. Intensywnie i inetensywniej i coraz bardziej intensywnie. Pęd niesamowity, nawet nie wiem jak ja to wytrzymuję :D
raz stabilizacja, raz pomieszanie z poplątaniem, do tego studia. Nawet nie wiem kiedy minęła mi jesień i już jutro grudzień.  
Wczoraj po całym dniu na uczelni, wróciłam do domu po 19 jak poległam w salonie to juz nie wstałam :P Mocher się śmiał, że coś tam gadałam, że niemalże ubrał mnie w piżamkę, ja ostro w półśnie popełzłam do łazienki umyć ząbki i jak padłam na łóżko w sypialni  to od razu usnęłam. Zmęczenie dało się we znaki, cały ubiegły tydzień praca, dom, pisanie pracy, sen i od nowa. Ten tydzień już spokojniej ale i tak szykuje się pracowity grudzień.
Melduję, że żyję a teraz zmykam na kanapę poodkładać tłuszczyk ;)

  • RSS