czyżby wiosna już rozpychała się na dobre w śnieżnym klimacie zimy? W powietrzu czuć już świeżość. Kwiaty na parapecie wprost szaleją, aż się nadziwić nie mogę jak cudnie się rozwijają. Chyba Wam pokażę jeśli chcecie, bo mnie zachwyt zapiera dech w piersiach.
Wczoraj było światowe święto kobiet. O mnie pamiętał tylko mąż i szwagier. Ciężko zdziwiona jestem, że brat, ojciec i teściu nie zadzwonili. Ale mniejsza o większość, choć nie powiem było mi trochę przykro.
Mąż natomiast raniutko wstał do pracy, ja spałam w najlepsze, wycałował, wyściskał, pogłaskał mnie po buźce i życzenia złożył :) Mimo, że w półśnie byłam to pamiętam i bardzo mi było miło :) Po powrocie z pracy nie spodziewałam się niczego wielkiego, a dostałam przepiękny bukiet białych róż. Powiem Wam, że te czerwone róże są zdecydowanie przereklamowane. W gratisie pochwalę się Wam tymi ślicznościami :)
Oto i one:
Nie lubię czytać, że „ja nie obchodzę walentynek i dnia kobiet bo to komercja”. A dla mnie jest to miłe. Faceci z natury nie zwracają uwagi na to, ze kobietom czasem trzeba dać kwiaty, czy czekoladki. Ja mam to szczęście, ze mój M pamięta o mnie i w inne dni, ale są tacy, którzy w pędzie życia o tym zapominają. I tym bardziej miło patrzeć jak w choćby te dwa dni w roku mężczyźni wybierają kwiaty i prezenciki dla swych dam. Jak pary przytulone chodzą po ulicach 14 lutego. Bardzo lubię patrzeć na szczęście innych :) Dlatego jestem za. Fakt, że tandetą straszą sklepy, ale taka już ich uroda i tyle, nie ma co się na to nadymać. Każdy z nas musi z czegoś żyć, trudno się dziwić, ze korzystają sprzedawcy z szansy dodatkowego dochodu.
Ok mam nadzieję, że krytyka mnie nie zaszczuje :D
Pozdrawiam Was cieplutko.
Buziaki