Żonkile na oknie z dnia na dzień są coraz okazalsze. Słoneczko za oknem spać za długo nie daje, ale za to power jest taki, że hoho. Bro już praktycznie kończy remont, podłogę położył, ściany pomalował, meble kupił. Oczywiście targał mnie po tych wszystkich sklepach. Szykuje się zatem w sobotę parapetówka.
Ale ja nie o tym. Martwię się bardzo moim Mocherkiem, przygasł mi ostatnio. Eternity, Ty wiesz o co chodzi. Teściowa przeszła samą siebie ot tyle. Nie wiem co mam zrobić, by mu humor poprawić. Wczoraj nawet zadebiutowałam w kuchni jako sprawca zupy wiśniowej, której ja nie lubię (wiadomo słodkie), a za którą szaleje mój Mąż. Zajadał ze smakiem i choć na chwilę w jego oczach radosne płomyki dostrzec można było.
Powiem tak. Nie rozumiem ile w ludziach musi być zła, żeby robić takie rzeczy?