buildingamystery blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2010

ZMIANY

14 komentarzy

Kochani…

ponieważ czytają mnie osoby, których sobie nie życzę w moim świecie zmieniam mam nadzieję, że już poraz ostatni lokalizację. Nowe miejsce będzie ohasłowane, więc jeśli ktoś z Was chce dalej mnie odwiedzać proszę o maila. Przepraszam, ale nazbyt cenię sobie prywatność.

 

Pozdrawiam

 

czyżby wiosna już rozpychała się na dobre w śnieżnym klimacie zimy? W powietrzu czuć już świeżość. Kwiaty na parapecie wprost szaleją, aż się nadziwić nie mogę jak cudnie się rozwijają. Chyba Wam pokażę jeśli chcecie, bo mnie zachwyt zapiera dech w piersiach.
Wczoraj było światowe święto kobiet. O mnie pamiętał tylko mąż i szwagier. Ciężko zdziwiona jestem, że brat, ojciec i teściu nie zadzwonili. Ale mniejsza o większość, choć nie powiem było mi trochę przykro.
Mąż natomiast raniutko wstał do pracy, ja spałam w najlepsze, wycałował, wyściskał, pogłaskał mnie po buźce i życzenia złożył :) Mimo, że w półśnie byłam to pamiętam i bardzo mi było miło :) Po powrocie z pracy nie spodziewałam się niczego wielkiego, a dostałam przepiękny bukiet białych róż. Powiem Wam, że te czerwone róże są zdecydowanie przereklamowane. W gratisie pochwalę się Wam tymi ślicznościami :)
Oto i one:
Nie lubię czytać, że „ja nie obchodzę walentynek i dnia kobiet bo to komercja”. A dla mnie jest to miłe. Faceci z natury nie zwracają uwagi na to, ze kobietom czasem trzeba dać kwiaty, czy czekoladki. Ja mam to szczęście, ze mój M pamięta o mnie i w inne dni, ale są tacy, którzy w pędzie życia o tym zapominają. I tym bardziej miło patrzeć jak w choćby te dwa dni w roku mężczyźni wybierają kwiaty i prezenciki dla swych dam. Jak pary przytulone chodzą po ulicach 14 lutego. Bardzo lubię patrzeć na szczęście innych :) Dlatego jestem za. Fakt, że tandetą straszą sklepy, ale taka już ich uroda i tyle, nie ma co się na to nadymać. Każdy z nas musi z czegoś żyć, trudno się dziwić, ze korzystają sprzedawcy z szansy dodatkowego dochodu.
Ok mam nadzieję, że krytyka mnie nie zaszczuje :D
Pozdrawiam Was cieplutko.
Buziaki
Żonkile na oknie z dnia na dzień są coraz okazalsze. Słoneczko za oknem spać za długo nie daje, ale za to power jest taki, że hoho. Bro już praktycznie kończy remont, podłogę położył, ściany pomalował, meble kupił. Oczywiście targał mnie po tych wszystkich sklepach. Szykuje się zatem w sobotę parapetówka.
Ale ja nie o tym. Martwię się bardzo moim Mocherkiem, przygasł mi ostatnio. Eternity, Ty wiesz o co chodzi. Teściowa przeszła samą siebie ot tyle. Nie wiem co mam zrobić, by mu humor poprawić. Wczoraj nawet zadebiutowałam w kuchni jako sprawca zupy wiśniowej, której ja nie lubię (wiadomo słodkie), a za którą szaleje mój Mąż. Zajadał ze smakiem i choć na chwilę w jego oczach radosne płomyki dostrzec można było.
Powiem tak. Nie rozumiem ile w ludziach musi być zła, żeby robić takie rzeczy?

  • RSS