jestem, żyję, choć ostatnio zasmuca mnie kilka spraw.
Jak zapewne pamiętają Ci, którzy są ze mną dłużej miałam przyjaciółkę, która była moją świadkową, potem ja jej, potem bardzo, ale to bardzo źle między nami było, przegięła a ja się załamałam i przez ponad rok nie byłam w stanie z nią rozmawiać. Zawsze ciężko przeżywam „zdradę” przyjaciela.
Po jakimś czasie nasze relacje powolutku ulegały ociepleniu, przeprosiła mnie, ja byłam już gotowa wybaczyć i nasza przyjaźń odżyła. Wszystko było ok, ona zaszła w ciążę ja, choć bolało, cieszyłam się razem z nią i co??? ano znowu się rozpadło, tylko tym razem już na dobre. Jej mąż powiedział o mnie takie rzeczy, ze do dziś dzwonią mi w uszach, to już ponad 2 miesiące jak się z tym gryzę i nie mogę sobie dać rady. A co ona na to? Ano, ze jej mąż zachował się karygodnie, ze przeprasza za niego, ale on nie przeprosi mnie i już. Nie mogłam i nie mogę zrozumieć, jakby mój mąż tak zjechał moją przyjaciółkę to dostałby po uszach i musiał przeprosić i koniec. Jak można tak skrzywdzić drugiego człowieka oszczerstwami. Koniec końców nie podołałam temu zdarzeniu, bo jak mogłabym ich odwiedzić i spojrzeć temu człowiekowi w oczy, raz, że by mi serce pękło, a dwa to bym mu chyba w twarz dała. I tak wiem, ze miała termin na koniec stycznia, początek lutego. Dzień w dzień o niej myślałam, jak się czuję, jak poród. Czekałam na wieści, myślałam, gdzieś w głębi serca miałam nadzieję, że zadzwoni albo chociaż wyśle smsa, że urodziła. Nie dostałam żadnej wiadomości, ostatnio weszłam na nk i widzę, że synek już się urodził. 
Jest mi tak strasznie źle, drugi raz zaufałam i po raz kolejny mnie skrzywdzili, tym razem oboje. Każdy mi powtarza, że powinnam o tym zapomnieć, że nie są warci mojej przyjaźni, że byli przy mnie jak czegoś chcieli. A ja co? A ja głupia przeżywam, smutno mi i co gorsza pamiętam słowa jej męża…. Bo do jasnej cholery jak można powiedzieć kobiecie, która stara sie dłuższy czas o dziecko, ze cytuję: „mam nadzieje że nie będziecie mieć dzieci bo za  jakie grzechy miały by mieć
tak z pieprzone dzieciństwo przez nią!” !!!!! Jak można??!! Wiedział, że walczymy o dzidziusia, jak przyjechali i ona mi opowiadała, ze zdecydowali się  na dziecko, w następnym miesiącu się starali, a w dwa miesiące później była w ciąży. Ona, która nigdy dzieci mieć nie chciała, bo marzyli o podróżach. Jak mi to opowiadała, to łzy same leciały mi z oczu, bo ja już tyle lat czekam. I co niech mi nie mówi, ze nie wiedział!!! Z premedytacją powiedział te słowa, zeby mnie zranić i to w taki sposób, ze brak słów…
A miałam nie smęcić… Boli mnie to jednak i to bardzo…