AAAAAAAAAAAAa
właśnie zobaczyłam wyniki :) szczęśliwam pod niebiosa :D
Jeszcze muszę oddać w sobotę projekt i po sesji…. YES YES YES
Dużo się ostatnio zastanawiałam nad życiem, tak a obiecałam sobie, że nie będę tego robić. Jednak im dłużej myślę, tym do bardziej pozytywnych wniosków dochodzę. Wiele z moich problemów da się rozwiązać, wiele problemów choć wydają się ogromne i nie do przejścia w jakiś sposób nauczę się rozwiązywać (czyt. teściowa) w końcu głupia nie jestem. A reszta… Jest tylko jeden problem, z którym uporać się nie potrafię, a mianowicie brak mozliwości posiadania potomstwa, może jakiś cud się wydarzy, ale wiary w to już nie mam pozostała tylko nadzieja. Jeszcze mnie to męczy, ale poważnie rozważamy adopcję, myślałam o adopcji ze wskazaniem, boję się jednak reakcji naszych rodziców. Póki co mamy plan, ze skończę studia, w między czasie jeszcze popróbujemy z lekarzami i przede wszystkim odpuszczamy, w końcu jeszcze taka stara nie jestem ;)
Cieszę się również z tego, jakiego mam męża. CHoć czasami mam go ochotę przez balkon wyrzucić lub poćwiartować to w gruncie rzeczy dobraliśmy się niemalże idealnie :D Mamy oboje takie charakterki, ze hoho i iskrzyło swego czasu negatywnie mocno, ale odkąd jesteśmy tu, wyluzowana chodzę, uśmiechnięta. Baa ostatnio sama siebie zaskoczyłam, chodziliśmy chyba do sklepu, za rączkę a ja się śmiałam tak, że nie pamiętam kiedy tak radośnie mi było. M też widzi zmianę między mną z pomorza, a mną tu i wie, że dobrze zrobił, bo wraca dziewczyna, w której się zakochał. I to też mnie cieszy…
Cieszy mnie także to, że Moher tak mnie wspierał podczas sesji, chodził na paluszkach nie marudził, ze się brudno robi, ze nie zawsze jest taki obiad jaki powinien być, pomagał gotować, ba nawet odparł atak teściowej, która powiedziała, ze tylko on jest w stosunku do mnie wyrozumiały, a ja to *** sami wiecie. Podziwiam upór tej kobiety w dążeniu do celu, jaki obrała, nie patrzy na to, że jesteśmy razem już 7 lat z czego blisko 4 lata jesteśmy małżeństwem. A niech się spala tą nienawiścią :D
Cieszy mnie również to, ze mam fajną rodzinkę, że mam cudownych rodziców, rodzeństwo, że otaczam się wąskim, ale ważnym dla mnie gronem osób. Cieszę się, że piszę bloga, choć ten portal jakis mało przystępny jest. Cieszę się z tego, ze poznałam świetne osoby dzięki mojemu pokracznemu pisaniu, dostrzegam także, dzięki szerlokowi umieszczonemu w dolnej części bloga, z jakich stron świata mnie odwiedzacie. Cieszy mnie wszystko :) do takich właśnie wniosków doszłam podczas ostatnich dwóch dni :)
Zmykam, wciąż sie ciesząc… wypiję porcję porannej kawusi, przetrę zaspane wciąż oczęta i zasiądę nad projektem :)
Buziaki Słodziaki 
dziękuję za wsparcie i za to, że jesteście w moim życiu