buildingamystery blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2009

brak słów, by opisać piękno tego…
siedzę odtrętwiała przed laptopem, słucham i łzy same lecą mi po twarzy, dusza unosi się gdzieś wysoko. Czyste, skrystalizowane piękno. Nic więcej oddawać nie trzeba. Sami posłuchajcie….
Święta spędzone miło w rodzinnym gronie. Niedziela jednak upłynęła mi szybciuteńko, ba w mgnieniu oka. W prezencie mikołajkowym dostałam od Mocherka książkę. Niby nic dziwnego, jednak targały mną sprzeczne odczucia, gdyż z jednej strony na jej podstawie nakręcono film, odnoszący ogromne sukcesy, z drugiej zaś strony postrzeganie tegoż filmu i książki niektórzy uznają jako przejaw kiczu i braku gustu. Bardziej popchnęły mnie do przeczytania jej słowa Doroty Wellman, która w jakimś programie na TVN Style opowiadała właśnie o tej powieści. 
Jednak ja lubię opierać swoje osądy na opinii własnej, także w niedzielę po przebudzenia, Mocherka nie było w sypialni wylegiwał się na kanapie przed TV. Skorzystałam z chwili spokoju, wyjęłam z szafki nocnej książkę i zaczęłam czytać.  Nie wiem kiedy zleciał mi czas, gdzieś w południe do sypialni wszedł M bo to dziwne, że ja aż tak długo śpię. Zagląda i co widzi?? Ano widzi swą żonkę leżącą na brzuchu na łóżku w piżamce, machającą nogami i zawzięcie kartkującą stronice książki. Co prawda ten widok go nie zdziwił, bo nie od dziś wie, że jak mi się spodoba książka to nie ma zmiłuj i czytam ją aż skończę. Tak było i tym razem, gdy już kończyłam czytać na dworze zrobiło się ciemno, ja tego nie zauważyłam, Mocher włączył mi światło i umiejętnie ulotnił się coby mi nie przeszkadzać.
400stron wchłonęłam jednym tchem. Prosty język, żadnej większej złożoności, jednak sama historia, mnie pogiętą romantyczkę, poniosła w przestworza. Do tego ma fascynacja wampirami, które tu ujęte w dość dziwny i nowy dla mnie sposób, pomijając całą kiczowatość, za pomysł na miłość niemalże niemożliwą daję plusa autorce. Mocher nawet nie oponował, obiecał kupić mi całą sagę :) Już się pewnie domyślacie jaka książka mnie aż tak porwała… Tak chodzi o „Zmierzch” Stephenie Meyer. Zaraz tego samego wieczora raz jeszcze obejrzałam ekranizację, wkurzyło mnie trochę, że przeinaczyli pewne fakty, ale nie można zaprzeczyć, że po przeczytaniu książki aktor wcielający się w postać Edwarda Cullena ukazał mi się w innym świetle hihihi. Ja jestem zachwycona!!!
Polecam  tę powieść każdemu z zapędami romantycznymi.
P.S. dziękuję za życzenia i kartki :)
P.S. 2 w następnej notce opiszę jak to odchodziłam z pracy a jest o czym pisać :P
buziaki Słodziaki

świątecznie

1 komentarz

 

 

Wiary co góry przenosi,

nadziei, która nie gaśnie,

miłości w każdej ilości

- od Bożej Dzieciny życzę Wam Ja :)

grudniowo

3 komentarzy
i stało się drogie żuczki. Się zwolniłam! W piątek po 16 zawędrowałam do kadr i oficjalnie złożyłam wypowiedzenie. Obawą napawa mnie poniedziałek i fakt, że zapewne na siłę będą chcieli mnie zatrzymać i prawdę mówiąc odechciewa mi się.
Święta wręcz galopują w moim kierunku, póki co nie nakręcam się bo dopiero w przyszłą sobotę montują nam drzwi wewnętrzne. TAAK po roku wstawimy sobie drzwi :D Póki co śmigam i kupuję, jak tylko znajdę wolną chwilę oczywiście jakieś drobiazgi. Ostatnio upolowałam świetne dekoracje kwiatowe i boski wręcz talerzyk na świece iiii o ludu przecudniaste świeczniki. Niemalże wszystko to do sypialni ;) Mocher już nawet nic nie mówi i nie wtrąca swoich 3 groszy, baa ostatnio orzekł, że już nic mówić nie będzie bo mam świetny gust :D no słuchajcie szczęki po podłodze to chyba z pół godziny szukałam :)
Wiktoria także na polu magisterskim, 3 rozdziały oddane, zatwierdzone, bez żadnej nawet najmniejszej korekty :D yes yes yes zostały już tylko 2. Zbliża się natomiast sesja, która niestety zapowiada się niezwykle ciężka do przejścia, a miało być tak łatwo, nie. Niby zaoczne, niby uzupełniające, ale luzu to ja w studiowaniu zaocznym nie dostrzegam. I niech tylko mi jakiś „mądry” powie, że na zaocznych się płaci za oceny to go chyba zatłukę, a już na pewno wyśmieję. Może i jest super, ale dla takich, którzy mają sponsora strategicznego opłacającego czesne i którzy nie pracują.
Dość marudzenia. 
Doczekać się tych drzwi nie mogę. To już będzie niemalże koniec naszego długaśnego remontu. Jedno jest pewne, mieszkanko stanie się przytulniejsze, nabierze elegancji i spójności. Pozostanie walka z korytarzem, którą niestety przegrywamy. Obawiam się, że do świąt nie podwieszą nam tego sufitu, co mnie niestety troszkę dołuje, ale trudno.
Muszę koniecznie foteczki porobić i uwiecznić to, co udało nam się wydusić z tego mieszkanka z potencjałem, a tak niezwykle przytłoczonego durnymi kolorami i meblami przez poprzednich właścicieli.
Tak i popisałam sobie…. Mocher już mi pod czesława (laptopa) podłączył kabel do tv,dając mi tym samym do zrozumienia, że czeka nas wieczór filmowy.
Nawet nie sprawdzam czy są błędy, bo wzrok mojego szanownego ślubnego niedługo zmrozi mi palce :D:D
Buziole Skarbole… zmykam

  • RSS