buildingamystery blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2009

zadziwiające ile nasza pcheła zdoła w sobie pomieścić. Kupując sypialnię pomyślałam o wszystkim, ale nie o transporcie, Mocher z pracy wziął kombi skodę i łóżko w pudłach nie weszło, podjechał pod magazyn pchełką, chłopaki o mało nas śmiechem nie zabili i jakież było ich zdziwienie, kiedy łóżko weszło spokojnie po położeniu tylnich siedzeń :) Dzisiaj odbieraliśmy materac, znowu problem, gorączkowe dzwonienie po znajomych kto ma duże auto. Z lekkim dołem przyjechałam do domu, Mochera nie ma i nie ma za chwilę patrzę podjeżdża pchełką pod blok, a tu Mocher z tyłu auta  wyciąga materac o wymiarach 160x200x19 :D Normalnie prawie zabiłam się na schodach taka byłam uradowana i pędem zbiegałam z 3 piętra.
Teraz właśnie podniosłam szanowne 4 litery z wyrka  i w łezką w oku patrzę na spełnione moje marzenie. Odkąd pamiętam marzyłam o prawdziwej sypialni z toaletką, dużym łożem, w klimatycznym stylu. I choć nie jest sypialnia jeszcze do końca dopracowana to jestem tak szczęśliwa, że brak słów. Niby nic a cieszy jak diabli :)
Dziś już bym najchętniej przetestowała pod kątem akorabcji nasze boskie wyrko ale @ trwa i trzeba się będzie wstrzymać hihi jedno jest pewne na Mochera lekko schorowany kręgosłup ten materac jest jak balsam.
Cieszę się tak bardzo, że buzia mi się uśmiechać nie przestaje i dziś chyba już o niczym innym nie będę mówić :)

Wertuję allegro w poszukiwaniu zasłon, karniszy, narzut, radochę mam jak dziecko, wypłatę kalkuluje i przeliczam ilę moge wydać. Odpuszczam sobie fryzjera, a co tam, włosy mogą poczekać, ja chcę mieć booooską sypialnię i już hihihi
I jestem szczęśliwa. Jestem zadowolona i dumna z tego, co udało nam się z Mocherem osiągnąć a łatwo nie było. Jedno jest pewne satysfakcja z wylanych hektolitrów potu i ciężko zarobionych funduszy ulokowana we własny, prywatny świat cieszy jak diabli.
Nie przypuszczałam, że będzie nas stać na wyrzeczenia, nie przypuszczałam, że tak wiele wspólnymi siłami damy radę zdziałać. Cieszę się z tego ogromnie. Młodzi, zakochani, wspólnie tworzący przyszłość My…
ech żyć się chce!!!!

urlop się skończy i mimo, iż w ciągu tygodnia piękną pogodę mieliśmy jeden dzień to i tak mój umysł odpoczął od problemów dnia codziennego, nie zamartwiałam się. Mieliśmy pokój w domku z lodówką i umywalką, wspólne sanitariaty, warunki harcerskie i to dużo dało. Nie muszę mieć boskich hoteli, bo chyba tam bym nie odpoczęła, a tak codziennie grile, imprezki, dużo książek w dzień i dużo rozmów. Wzięliśmy z Mocherem moją siostrę, ledwie 16 letnią, myślałam, że będzie nam zawadzać, ale mile się zaskoczyłam, było fajnie, dziewczyna dorosła :)
Dziś już po blisko tygodniu pracy, właśnie skończyłam szykować sałatki na moje imieniny i padam na twarz, mięsko zamarynowane, kiełbaski gotowe, alkohol zakupiony i lotem ptaka o 19 śmigam na działeczkę grilować w otoczeniu rodziny.
Po drodze minęła 3 rocznica ślubu, Mocher już mnie nauczył, ze za wiele z jego strony przez te 3 lata spodziewać się nie mogę, to i się nie nastawiałam na nic i słusznie. Zamiast pięknych bukietów jak kiedyś 3 róże, które na drugi dzień zwiędły :p Tak, dobrze, że nie szykowałam się sama jak głupia, pierwszy raz od 7 lat nie kupiłam mu prezentu, nie stroiłam się i nie zrobiłam kolacji, myślałam skrycie, że może w tym roku… ale co tam, grunt, że podeszłam trzeźwo i nie oczekuję już niespodzianek bo jedyną jaka mnie czeka to brak niespodzianki. ech gdyby mnie tak nie przyzwyczajał wcześniej do wyjątkowych celebracji naszych rocznic…

Cóż poza tym, sypialnia skończona została tuż przed urlopem, jeszcze z farbą na włosach pojechałam, ojciec mój skręcił świeżo zakupione meble i dał mi w prezencie imieninowym kaskę na zajefajny materac :) Także czekam tylko aż to cudo do mnie trafi, a tanie badziejstwo nie było. Jednak jestem zdania, że nie kupię shitu do spania bo się nie wyśpię, a jak się sponsor trafił to czemu nie zaszaleć ;)
ZOstało nam tylko zakupienie drzwi wewnętrzych, zrobienie podświetlonego sufitu w przedpokoju i „wieńców” wokół gresu. Może uda się to zrobić jeszcze we wrześniu i tak nasze m4 po blisko roku jakoś wygląda. Następnym razem,  jak będziemy kupować coś swojego to tylko w stanie surowym! Poprawianie po kimś, o zgrozo zdzieranie boazerii bleee jak sobie przypomnę co tam było to aż mnie ciarki przechodzą. Jestem zadowolona z tego, co udało nam się zrobić własnymi siłami, nie zapominam o ogromnej pomocy mojego Ojca, który pomagał i to sporo, samo kładzenie gładzi w tych krzywych ścianach wymagało ogromego sprytu i wiedzy fachowej, którą On na szczęcie dla nas posiada :)
No nic, zmykam zabezpieczać sałatki przed transportem, ogarnę się trochę i idę świętować :)


  • RSS